• Channel Crossings

Ratunku, muszę leżeć!

Ratunku, muszę leżeć!

Gdy ciąża jest zagrożona, czasem trzeba spędzić ją w łóżku. A wtedy dni ciągną się w nieskończoność. Każdy z nich przynosi obawy, ale i nadzieję, że wszystko dobrze się skończy.

Co czwarta ciąża jest zagrożona (a z tego 5 procent należy do bardzo wysokiego ryzyka). W większości przypadków jednak kończą się szczęśliwymi narodzinami!

Chaos w głowie

Leżysz… Wolno ci wstawać jedynie do toalety, masz więc bardzo dużo czasu na rozmyślania. Może nawet zbyt wiele. Ta nietypowa sytuacja wywołuje w tobie mnóstwo emocji. Co możesz odczuwać?

Paraliżujący strach. To naturalne, że się boisz. Chciałabyś przecież urodzić w terminie zdrowe maleństwo. Tymczasem to wydaje ci się czasem takie nierealne. Leżąc na patologii ciąży, na pewno nieraz słyszałaś mrożące krew w żyłach opowieści o przed wczesnych porodach. Ale przecież ty „piszesz” swoją własną, niepodobną do innych, historię. Dlatego postaraj się jak najrzadziej myśleć o obawach. Nie słuchaj strasznych historii, nie wynajduj w Internecie czy podręcznikach przypadków ciąż zagrożonych. Tylko spokojnie słuchaj zaleceń swojego ginekologa. Pamiętaj, że twój lęk nie służy maluszkowi.

Poczucie krzywdy. Zadajesz sobie setki razy pytanie: „Dlaczego to spotkało właśnie mnie?” Przecież tyle kobiet w stanie błogosławionym wiedzie normalne, aktywne życie: pracuje przez cały czas, jeździ na wakacje, urządza pokoik dla dziecka.
A ty co? Leżysz i odkreślasz dni w kalendarzu. To bardzo frustrująca sytuacja, warto więc spojrzeć na nią z drugiej strony. Możesz np. zacząć realizować marzenia o nauce języka angielskiego. Albo nareszcie mieć czas na przeczytanie zaległych książek. Skoro i tak musisz leżeć, poszukaj plusów w tym wszystkim. Na pewno dzięki temu poczujesz się lepiej.

Moja wina. Czasem, gdy analizujesz swoje położenie, zaczynasz bezsensownie szukać winnych. Wtedy najczęściej dochodzisz do wniosku, że to wszystko pewnie dlatego, że zanim dowiedziałaś się o ciąży, paliłaś papierosy. Albo za małą wagę przywiązywałaś do swojego stanu: dużo pracowałaś, jadłaś niezbyt zdrowo. Ale prawda jest taka, że zwykle przyczyny kłopotów z utrzymaniem ciąży są bardziej złożone i często kompletnie od ciebie niezależne. Oskarżanie samej siebie wpędza cię w poczucie winy i rodzi smutek, że jako mama zawiodłaś już na początku. To nieprawda!

Niska samoocena. Czujesz się gorsza od innych kobiet? One przecież tak doskonale radzą sobie w ciąży i rodzą bez problemów. Możesz mieć takie myśli, zwłaszcza wtedy, gdy już wcześniej nie udało ci się utrzymać ciąży. Pamiętaj jednak, że ludzie nie mogą brać odpowiedzialności za wszystko, co ich spotyka. Czy człowiek niepełnosprawny jest gorszy od innych? Czy poważna choroba powoduje, że stajemy się mniej wartościowi? Los jest ślepy i nie możemy oceniać siebie przez jego pryzmat.

W stałej gotowości. Lękasz się o dziecko, więc na okrągło myślisz o jego zdrowiu, starasz się wsłuchiwać w swój organizm. Boisz się przeoczyć najmniejszy niepokojący objaw. Oczywiście musisz siebie obserwować, ale nie możesz żyć w takim ciągłym napięciu! Jeżeli postarasz się być spokojna, wtedy spokojne i szczęśliwe będzie także twoje maleństwo.

Ambiwalentne odczucia. Mijają tygodnie, a ty ciągle w łóżku! Jeśli do tej pory prowadziłaś aktywne życie, masz sporo problemów, by przyzwyczaić się do bezruchu. Jednocześnie możesz także obawiać się utraty pracy po porodzie, bo szef uznał, że nie stać go na pracownika, który sprawia tyle kłopotów.

Wiesz, że to wszystko dla maluszka, że niczego innego tak mocno nie pragniesz, jak zdrowia tej maleńkiej kruszynki, ale… tak bardzo chciałabyś już wstać. Pójść już wreszcie do pracy czy na spacer, zrobić sobie sama kanapkę czy choćby posiedzieć w kawiarni przy aromatycznej herbacie i kawałku sernika… Cierpliwości! Wprawdzie leżenie ci się dłuży, ale nie będzie trwało wiecznie. A jego uwieńczeniem stanie się dziecko w twych ramionach. Naprawdę warto poczekać na tę chwilę, choćby nawet i w łóżku!

Na ratunek

Bez przerwy rozważając swoją sytuację, możesz popaść w odrętwienie i apatię. Możesz mieć wrażenie, że świat gdzieś ci umyka, wszyscy są zajęci swoimi sprawami, zabiegani, nie są w stanie zrozumieć twego położenia. A przecież wcale nie jest trudno poprawić sobie samopoczucie i z odrobiną optymizmu spojrzeć na świat.

Mów. Nie wolno ci zamykać się w sobie i tłumić wszystkich emocji. Twoją podstawową obroną jest opowiadanie o tym, co cię gnębi, niepokoi, dzielenie się z bliskimi nadziejami i marzeniami. Nie obawiaj się – nie zapeszysz. Znajdź partnera do rozmowy (męża, mamę, siostrę, przyjaciółkę) i wylewaj swoje żale, wątpliwości i frustracje. Mów, co cię denerwuje, co przynosi radość. Poczujesz ulgę
i dasz szansę innym, by zrozumieli twoje uczucia.

Pytaj. Niewiedza jest źródłem strachu. Jeśli dokładnie wypytasz lekarza o to, co ci wolno, nie będziesz potem umierać
z niepokoju, że zbyt często wstawałaś z łóżka. Gdy poznasz objawy, które powinny cię niepokoić, nie zdenerwujesz się, że maluszek fika w brzuszku. Dobrze też, byś miała stały kontakt ze swoim ginekologiem – wtedy będziesz mogła zawsze do niego zadzwonić i rozwiać obawy.

Znajdź psychologa. Jeśli leżysz w szpitalu i czujesz, że nie dasz rady, poproś o konsultację z psychologiem. Gdy jesteś w domu, zasięgnij języka. Może ktoś z otoczenia zna dobrego specjalistę, może poleci ci doświadczoną położną, która ma dobry kontakt z ciężarnymi. Pamiętaj, że szukanie porady u psychologa to nie jest objaw choroby, tylko zdrowego rozsądku! Przecież nie warto fundować sobie strachu i ciągłego niepokoju. A specjalista ci na pewno pomoże.

Ta nuda!

Leżenie to nie tylko niepokój, ale także wkradająca się powoli nuda. Jak długo można wytrzymać w łóżku? Można długo – tylko trzeba wiedzieć, jak. Zastanów się, co lubisz robić. Poczytaj książki (na kiepski humor świetnie działa łatwa i wesoła literatura), oglądaj filmy, słuchaj relaksującej muzyki.
Możesz poszukać zajęcia, na które do tej pory nie wystarczało ci czasu: szlifowanie angielskiego, nauka obsługi nowego programu komputerowego czy robótki na drutach. Albo pisz wiersze, planuj na rysunkach pokój dziecka. Rób to, co przynosi ci frajdę. I nie zapominaj, że po porodzie czasu dla siebie będziesz miała bardzo mało. Przecież już wkrótce zapełni go twój najukochańszy skarb.

Z doświadczeń naszych czytelniczek
Oto wspomnienia kobiet, które zanim stały się szczęśliwymi mamusiami, musiały spędzić całe tygodnie, a nawet miesiące w łóżku.

W 6. miesiącu okazało się, że moja ciąża jest zagrożona. To był dla mnie szok. Pytałam sama siebie: dlaczego? Z dnia na dzień moje życie się zmieniło. Znalazłam się nagle w szpitalu. Wiedziałam jednak, że tak łatwo się nie poddam. Będę walczyła, żeby nasz synek rósł w moim brzuszku jak najdłużej. Czasami było ciężko, bardzo ciężko. Liczyłam każdy kolejny dzień, który udało nam się przetrwać i wierzyłam po prostu w cud. I rzeczywiście stał się cud! Nasz synek wytrwał do końca 9. miesiąca. Warto było czekać i tyle wytrzymać, bo dzisiaj Igorek jest zdrowy i taki cudowny. To niesamowite, jak wielką miłością można kochać swoje dziecko, coraz bardziej i bardziej… Agnieszka Fedesz, mama półrocznego Igora.

Już w 5 tygodniu ciąży usłyszałam od lekarza, że grozi mi poronienie. Czekał mnie szpital, jeśli nie będę leżeć w łóżku. Leżeć – czyli w ogóle nie wstawać! Pierwsze dwa tygodnie przepłakałam. Potem przyszła apatia, nie chciało mi się jeść, oglądać telewizji, czytać. Nie mogłam patrzeć na zdjęcia uśmiechniętych maluszków, bo nie wiedziałam, czy kiedykolwiek ujrzę uśmiech mojego dzieciątka. Mimo to ciąża zakończyła się szczęśliwie. Urodziłam zdrową córeczkę, która dziś jest słodkim trzyletnim łobuziakiem. Dwa miesiące temu znów zaszłam w ciążę. Sytuacja się powtórzyła i czeka mnie leżenie w łóżku. Ale teraz już wiem, że da się wytrwać.
I naprawdę warto! Anna Pręgiel, mama 3-letniej Weroniki.

Źródła: Artykuł pochodzi z dwumiesięcznika „Będę Mamą”.

Pokrewne artykuly:

  1. Ratunku, ja puchnę Wiemy, jak możesz się czuć, gdy wokół kostek tworzą się obwarzanki. Podpowiadamy, co zrobić, aby nie rosnąć jak balonik oraz by obrzęki minęły....

Wyraź swoją opinię

Powiedz co myślisz, podziel się swoją opinią
Jeżeli chcesz dodać swoją fotkę bądź avatar użyj: gravatar!